14 powodów, by pokochać jesień

Nigdy nie byłam fanką jesieni. Dni są coraz krótsze, robi się zimno, deszcz nieustannie bębni o szybę, a niżowa pogoda daje w kość na tyle, że nie masz ochoty wstawać z łóżka. Zmuszasz się do wyjścia z domu, ale żyć zaczynasz jako tako dopiero po trzeciej kawie. Brzmi znajomo, prawda? Ale głowa do góry! Jesień ma też wiele zalet, chociaż przez tę barową pogodę bardzo łatwo je przeoczyć. Dlatego dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami czternastoma powodami, dla których warto pokochać jesień.

 

1. Zbieranie kasztanów i bukietów z liści

Pamiętasz jak w podstawówce zbierało się kasztany i żołędzie do szkoły, żeby później zrobić z nich kasztaniaki i żołędziaki? Łączyło się je wykałaczkami bądź zapałkami, aby stworzyć ludziki, zwierzaczki, potworki i różne inne nieokreślone kształty. Co prawda dzisiaj nie robię już kasztaniaków ani żołędziaków, ale idąc przez park nie mogę oprzeć się pięknym symbolom jesieni, które leżą sobie tak beztrosko na ziemi. Okrągłe, lśniące kasztany wylegują się brzuszkami do góry, a wiatr przywiewa pod nogi różnobarwne liście. Spacerując, podnoszę więc kasztany i liście o przeróżnych kolorach i kształtach, które później umieszczam w wazonie i stawiam jako jesienną ozdobę na stoliku.

 

2. Szuranie liśćmi

Wieść niesie, że są osoby, które nie lubią szurać liśćmi, ale sądzę, że to tylko gra pozorów. Z pewnością znasz to uczucie pełne napięcia, kiedy widzisz stertę suchych liści. Rozglądasz się nerwowo naokoło, czy nikt nie patrzy i gdy tylko upewnisz się, że masz otwarte pole do manewru, wchodzisz jak czołg w liście i szurasz, wsłuchując się z  przyjemnością w ten szeleszczący dźwięk. Liście rozstępują się przed Tobą i w tym konkretnym momencie nic innego się nie liczy – tylko Ty, liście i szuranie. Czujesz się beztrosko jak dziecko, z rogalem na twarzy oddając się tak prostej przyjemności jak szuranie liśćmi. Z tego się nigdy nie wyrasta!

 

3. Zapach suszonych grzybków

Sam fakt, że jesienią rosną grzyby i można się nimi zajadać do woli, dodaje tej porze roku +10 do fajności. Poza tym, bardzo dobrze wspominam zapach suszonych jesienią grzybów. Gdy byłam mała, lubiłam wstawać wcześniej w jesienne poranki i patrzeć, jak mama suszy grzyby w piekarniku. Na dworze było jeszcze ciemno i mogłam pospać sobie nieco dłużej. Mimo to, wstawałam specjalnie po to, żeby poczuć zapach grzybków unoszący się po całym domu. Siadałam naprzeciwko kuchenki, uchylałam piekarnik i wkładałam do środka zmarznięte ręce, aby poczuć ciepło od niego bijące. Mając jeszcze resztki snu na powiekach, przez długie minuty, jak zahipnotyzowana przyglądałam się grzybkom, raz na jakiś czas biorąc głęboki wdech, aby poczuć ich przyjemny i wypełniony jesienią zapach. To jedne z najmilszych wspomnień mojego dzieciństwa i do tej pory, kiedy jestem u rodziców, a mama akurat suszy grzybki, mam w zwyczaju powtarzanie tego rytuału.

 

4. Wieczory pod kocem, z herbatą i książką

Jaki jest idealny przepis na długi i chłodny, jesienny wieczór? Po pierwsze, zaparz sobie swoją ulubioną herbatę. Po drugie, wyciągnij z szafy najcieplejszy-koc-na-świecie (nie udawaj, każdy z nas ma taki koc!) i wybierz z biblioteczki jakąś ciekawą książkę do poczytania. Zgromadź wszystkie trzy rzeczy i zaszyj się z nimi w jakimś przytulnym kąciku. W przypadku wyjątkowo słotnego i ciężkiego mentalnie dnia, zalecane jest owinąć się kocem w naleśnika – jest to świetna bariera przed nieprzychylnym światem, a chłód i jesienna chandra nie mają z takim kocykowym naleśnikiem najmniejszych szans!

 

5. Grube swetry, szaliki i skarpetki

Jesień to czas, kiedy zapotrzebowanie na ciepło jest wzmożone, więc oprócz najcieplejszego-koca-na-świecie, wyjmujesz też najcieplejsze na świecie swetry, szaliki i rękawiczki. Te mięciutkie i ciepłe elementy garderoby są jak tarcza, która chroni przed chłodną jesienną pogodą. Miękkie rzeczy zwiększają też komfort psychiczny. No bo kto z nas nie lubi przytulić się do czegoś puchatego i mięciutkiego? Zaletą jesieni jest właśnie to, że w chłodne dni nosimy takie miękkie i puchate rzeczy codziennie na sobie.

 

6. Świeczki zapachowe

Jesienne wieczory mają to do siebie, że stają się coraz dłuższe i coraz bardziej deszczowe. Dlatego celem rozświetlenia i umilenia sobie takich wieczorów, warto zaopatrzyć się w świeczki zapachowe, które nie tylko pachną, ale i wyglądają ładnie. Tym bardziej, że na jesień pojawiają się nowe kolekcje z jesiennymi zapachami. Takie świeczki zapachowe można także użyć do wykonania własnoręcznego jesiennego stroika. Okazują się także nieocenione, kiedy robisz sobie domowe SPA. Tylko Ty, świeczki, kieliszek wina i pełen relaks.

 

7. Ozdabianie i gotowanie dyni

Dynia to nieodłączny element jesieni, z którego można zrobić przeróżne kulinarne cudeńka, takie jak zupa z dyni, czy pyszna tarta dyniowa. Ale nic nie zastąpi zabawy, która ma miejsce przed kuchennymi, dyniowymi rewolucjami. Dynię można pomalować i postawić na oknie dla ozdoby. Można też pobawić się w wykrawanie dyni, a wstawiając do środka świeczkę, można zrobić z niej ciekawy lampion. Przy czym jest z tym związany cały ogrom frajdy, bo przecież to zabawa zespołowa – wszyscy mają więc niezły ubaw. Spróbujcie sami!

 

8. Halloween!!! 

Już z początkiem października cieszę się jak dziecko na myśl o Halloween. Wystawy sklepowe zapełniają się ozdobami, dyniami ze złowieszczymi uśmiechami i innymi akcesoriami halloweenowymi, a ja podekscytowana zastanawiam się, w co się przebrać i gdzie tym razem pójdziemy postraszyć. Z zaciekawieniem oglądam filmiki na Youtubie i Instagramie, szukając inspiracji na kostium i makijaż. Najlepszy jest ostatni tydzień przed Halloween, kiedy rozpoczynają się Wielkie Przygotowania, czyli zakupy w lumpeksach i drogeriach, aby jak najlepiej dopracować wybraną stylizację. I samo Halloween, kiedy na kilka godzin całe centrum miasta staje się idealnym miejscem dla wszelkich kreatur i straszydeł, takich jak wiedźmy, wampiry, mumie, czy wcielenia śmierci, które tego konkretnego dnia mogą cieszyć się darmowym wejściem, albo piwem na barze. Warto wspomnieć też o wszelkich konkursach na najlepsze przebranie i związany z tym ogrom śmiechu i zabawy. Puszczana jest podszyta dreszczykiem muzyka, a w kinach grany jest specjalny halloweenowy repertuar, wraz z nocnymi seansami filmów grozy. Koniec października to zdecydowanie najlepszy czas dla osób lubiących dreszczyk emocji!

 

9. Kolorowe wystawy sklepowe

Wystawy sklepowe nigdy nie wyglądają piękniej, niż na jesień. Nie dość, że wszystko skąpane jest w ciepłych, jesiennych kolorach, to jeszcze zza sklepowych szyb uśmiechają się do nas stroiki w postaci dyń, kolorowych bukietów z liści, czy też owoców jarzębiny. Zdecydowanie jest na czym oko zawiesić!

 

10. Jesienne smaki w kawiarniach

Z początkiem jesieni kawiarnie zaczynają serwować nowe, jesienne smaki. Pojawiają się kawy z syropem kasztanowym, kawy dyniowe, herbaty doprawiane pomarańczą i goździkami, a na dodatek wszędzie czuć słodki zapach cynamonu. Nie zapominajmy także o jesiennych ciastach! Ślinka cieknie na samą myśl o szarlotce z jesiennych jabłek, albo o tarcie dyniowej – po prostu pycha!

 

11. Grzane wino

Jesień to pora roku, w której odpowiednie zaczyna być picie grzanego wina, najlepiej takiego z pomarańczą i goździkami. To idealne rozwiązanie na chłodne i deszczowe, jesienne dni – nie dość, że jest mega rozgrzewające, to na dodatek bardzo szybko zaczyna po nim przyjemnie szumieć w głowie. Z przyjemnie szumiącą głową łatwiej jest zapomnieć o długim i ciężkim dniu.

 

12. Nowe sezony ulubionych seriali

Październik i listopad to miesiące, w których wychodzą kolejne sezony naszych ulubionych seriali. Właśnie wtedy wypełnia się luka w moim kalendarzu, bo przecież jak przeżyć wtorek bez odcinka Lucifera? Albo jak w piątek nie obejrzeć Chirurgów? Toż to tak miły początek weekendu! Powracają ulubieni bohaterowie, z nowymi perypetiami i problemami, którym muszą stawić czoło. A my, tak bardzo do nich przywiązani, chłoniemy ich telewizyjne życie jak gąbki, z niecierpliwością wyczekując kolejnego odcinka w następnym tygodniu. Ale nie ma tak źle – po drodze jest przecież pełno innych seriali. To jest właśnie to, czym stacje telewizyjne rekompensują nam jesienną pogodę za oknem – przynajmniej jest co oglądać.

 

13. Kakałko nigdy nie smakuje lepiej, niż na jesień

Kakałko ma w sobie wszystko to, co pomaga przetrwać jesień – jego ciepło rozgrzewa, a słodkość ma moc przeganiania chandry. Ponadto, podczas złych jesiennych dni łatwiej jest usprawiedliwić to, że do kakałka dodało się jeszcze cynamon i pianki, jakby bez tego nie było wystarczająco słodkie. Kakałko najbardziej docenia się po powrocie do domu po złym dniu, albo kiedy siedzi się owiniętym w najcieplejszy-koc-na-świecie i patrzy na deszczową pogodę za oknem.

 

14. Patrzenie za okno, gdy pada deszcz, i udawanie, że gra się w teledysku

Nie udawaj, że tak nie robisz, bo i tak Ci nie uwierzę. Każdy z nas ma czasami tak, że jadąc gdzieś samochodem lub komunikacją miejską, patrzy nostalgicznie za szybę i wyobraża sobie, że jest bohaterem teledysku. W głowie przeważnie brzmi wtedy jakaś konkretna piosenka oddająca naszą melancholię lub inny stan emocjonalny. I choć brzmi to infantylnie, to po cichu odgrywamy nasze role, ostrożnie dobierając każdy ruch, gest, czy mimikę twarzy. Bo w końcu gramy w teledysku, co nie?

A za co Wy kochacie jesień? 🙂

  • Przekonałaś mnie… szuraniem liśćmi <3 <3 <3 !

  • Kermit mnie jak zwykle w każdy memie i kontekście rozczuli 😀 Ja lubię za wszystko co wymieniłaś prócz grzybów(czyli w sumie nie za wszystko). Ale to ogólnie nie lubię smaku, zapachu itd. Co do teledysku nigdy nie patrzyłam pod kątem siebie, ale wiem o co Ci chodzi. Ja z tą różnicą, że dostrajam sobie muzykę nie tylko do tego co czuję i jaki mam nastrój ale jaka pogoda jest np. i obserwuję ludzi jak „grają mi do muzyki, Ci marni aktorzy” 😀 😀