Jak wyjechać do USA? Moja przygoda z Camp America [Q&A]

Bardzo dużo osób pisze do mnie odnośnie wyjazdu do Stanów Zjednoczonych i programu Camp America. I dobrze, piszcie śmiało! Sama przed wyjazdem zasypywałam byłych uczestników programu pytaniami. Dla ułatwienia postanowiłam zebrać tutaj wszystkie Wasze pytania i jak najbardziej wyczerpująco na nie odpowiedzieć. Mam nadzieję, że ten wpis rozwieje nieco Wasze wątpliwości i przybliży Wam drogę do spełnienia Waszego American Dream! A więc zaczynajmy!

Czy na camp można wyjechać będąc w ostatniej klasie szkoły średniej, lub na ostatnim roku studiów?

Ogólnie, żeby wziąć udział w programie Camp America, musisz mieć skończone 18 lat. Osoby posiadające status studenta mogą aplikować do programu campower. Do ich zadań należeć będą drobne prace fizyczne, jak np. pomoc na kuchni, pralni, sprzątanie, drobne naprawy. Osoby z jakichś przyczyn nie posiadające statusu studenta mogą aplikować na program counsellor, do opieki nad dziećmi lub do prowadzenia różnych aktywności i zabaw dla dzieci przebywających na obozie. Ponadto, każdy uczestnik programu wybiera sobie konsultanta, który pomoże mu przejść przez wszystkie formalności związane z programem. Konsultant w porozumieniu z biurem Camp America, z pewnością znajdą coś dla Ciebie, nawet jeśli nie jesteś pełnoprawnym studentem.

Kiedy najlepiej się zgłaszać? 

Najlepiej zgłaszać się już teraz! Dlaczego? Rekrutacja na program dopiero się zaczęła i trwa jeszcze promocja early bird, dla osób, które jako jedne z pierwszych zdecydują się na udział w programie. Łączny koszt udziału w programie dla early bird wynosi jedynie 1790zł. Cena ta niestety będzie rosła z czasem, a pamiętaj, że do tego dochodzi jeszcze koszt wizy! Poza tym, osoby, które zapisują się w miarę wcześnie (tj. wrzesień-grudzień), mają większą szansę na wyjazd, gdyż niektóre campy zatrudniają swoich przyszłych pracowników od razu, gdy tylko widoczne są dla nich aplikacje w systemie. Dlatego jeśli jesteś w pełni zdecydowany, lepiej zapisz się już teraz. Gdyby się okazało, że jednak z jakichś przyczyn losowych nie będziesz mógł wziąć udziału w programie, Camp America zwraca wyłożone przez Ciebie pieniądze (pamiętaj jednak, że przyczyny losowe muszą być potwierdzone odpowiednim dokumentem).

Jakie są całkowite koszty udziału w programie i co zawarte jest w cenie?

Przede wszystkim, trzeba wnieść opłatę za program. Jeśli skorzystasz z promocji early bird, opłata ta wyniesie 1790zł (do zapłacenia oczywiście w ratach). Cena zawiera w sobie wszystkie koszty i obsługę Twojego wyjazdu do Stanów, a więc: bilety lotnicze w obie strony, ubezpieczenie, wyżywienie i zakwaterowanie. Dodatkowo, kiedy już dostaniesz pracę na campie, będziesz musiał wypełnić wniosek i przejść całą procedurę wizową. Koszt wniesienia wniosku o wizę to obecnie 160$, więc w zależności od kursu dolara ok. 600zł (przy kursie 3,75zł). Oprócz tego, warto wziąć ze sobą troszkę oszczędności do Stanów, w razie gdyby na Twój camp nie dojeżdżały bezpłatne autobusy (sugerowana przez Camp America kwota to 50$). Zastanów się też dokładnie, jak długo i który region Stanów chcesz zwiedzać po campie – planując wszystko wcześniej, możesz odpowiednio dostosować budżet do planów.

Czy trzeba spełniać jakieś specjalne wymagania, posiadać szczególne zdolności lub doświadczenie w pracy?

Oczywiście jakiekolwiek doświadczenie jest mile widziane i zwiększa szanse uczestnika na dostanie pracy. Na starcie każdy uczestnik programu wypełnia elektroniczną aplikację, która będzie dostępna dla dyrektorów campów jako CV. W aplikacji wybierasz sobie czynności, które mógłbyś wykonywać na campie (najlepiej wybrać minimum 5) i opisujesz je – jakie masz w tym doświadczenie, dlaczego chciałbyś to robić, itd. Bywa to trochę męczące, ponieważ w minimum 7 zdaniach musisz opisać, dlaczego nadajesz się np. do pracy w pralni i dlaczego lubisz to robić (ja w ostatnim zdaniu nie wiedziałam już co wymyślić i napisałam, że lubię buczenie pralki, bo mnie ono uspokaja  😛 ). Piszesz o wszystkim – o tym, że pierzesz, gotujesz, sprzątasz samodzielnie, że pomagasz znajomym i rodzinie – wszystko, żeby tylko udowodnić dyrektorom, że jesteś pracowity, i że nie będą żałowali przyjęcia Cię na swój camp. Oczywiście warto się pochwalić, jeśli pracowałeś kiedyś w branży gastronomicznej. Jeśli masz potwierdzenie pracy, albo jakiś certyfikat – załaduj go do swojej aplikacji! Zawsze wzbogaci to Twoje elektroniczne CV, przez co stanie się ono bardziej atrakcyjne dla dyrektorów. Jeśli aplikujesz na program counsellor, mile widziane będą wszelkie talenty, takie jak umiejętność pływania, taniec, malowanie, itd.

Na jakiej zasadzie jest się przydzielanym do campu?

To dyrektor campu zatrudnia Cię na podstawie przygotowanej przez Ciebie elektronicznej aplikacji. Jeśli zostaniesz już zatrudniony, ale z jakiegoś powodu nie podoba Ci się oferowane miejsce pracy (przykładowo dlatego, że chciałeś pracować w Kalifornii, a nie w Pensylwanii), zawsze możesz je odrzucić i czekać na jakąś atrakcyjniejszą ofertę. Jednak pamiętaj, że jeśli odrzucisz propozycję pracy i nie dostaniesz już kolejnej, Camp America nie zwróci Ci pieniędzy za udział u programie. Warto więc się zastanowić przed odrzuceniem oferty pracy od dyrektora campu.

Czy da się wyjechać na ten samo camp z koleżanką/kolegą?

Szczerze mówiąc, nie warto na siłę upierać się przy tym, żeby jechać razem – zmniejsza to szanse na dostanie pracy, a na campie i tak poznasz wielu ciekawych ludzi, z którymi szybko się zżyjesz, i którzy staną się dla Ciebie drugą rodziną. Nie zaszkodzi jednak spróbować. Nam z Martą się udało. Jak? Po otrzymaniu propozycji pracy od razu napisałam maila do mojego dyrektora z zapytaniem, czy nie mają przypadkiem jeszcze jakiegoś wolnego miejsca, i czy nie chcieliby zatrudnić Marty. Dyrektor bez problemu się zgodził i ostatecznie udało nam się wylądować na tym samym campie. Pamiętaj jednak, żeby nie być zbyt nachalnym! Jednemu chłopakowi wycofano ofertę pracy na naszym campie po tym, jak za bardzo naciskał na dyrektora, żeby zatrudnił jego dziewczynę. Pamiętaj więc, żeby zachować umiar, maniery i podstawy dyplomacji  😉

Na jakim poziomie trzeba umieć angielski?

Powiem tak: trzeba umieć się dogadać. Nie musisz mieć nie wiadomo jak bogatego słownictwa, ani nawet mówić poprawnie – wystarczy, że przełożeni i koledzy z pracy Cię zrozumieją. Co prawda przy rekrutacji Camp America każdy przechodzi rozmowę po angielsku ze swoim konsultantem, aby dowieść, że bez problemu potrafi się porozumieć po angielsku, ale uwierz mi – to tylko formalność. Musisz też odpowiedzieć na kilka pytań konsulowi, podczas składania wniosku o wizę, ale przez to też wszyscy przechodzą. Mieliśmy na campie osoby, które bardzo słabo władały angielskim i strasznie kaleczyły gramatykę, ale dogadywały się przy odrobinie chęci i migów. Nie powiem, bywały też sytuacje, kiedy brak płynności w angielskim powodował nieporozumienia, ale ostatecznie wszyscy śmiali się z takich niedomówień. Dlatego nie ma się czym przejmować – w Stanach z pewnością podszkolisz swój angielski. Ale jeśli masz się denerwować, nie zaszkodzi powtórzyć co nieco w domu.

Jak pogodzić sesję z wyjazdem?

Przyznam, że trzeba się trochę nagimnastykować, ale wszystko się da! Niestety, większość campów zaczyna się już z początkiem czerwca, dlatego jeśli chcesz wyjechać, koniecznie złóż podanie o indywidualny rozkład sesji, albo po prostu dogadaj się z wykładowcami, żebyś mógł zdać egzaminy i zaliczenia we wcześniejszym terminie. Jest z tym trochę roboty, czasami trzeba zdać coś na konsultacjach, gdzie nie ma się obstawy w postaci kolegów z grupy i ciężej jest ściągać, ale w większości wykładowcy jednak idą na rękę gdy słyszą, że wyjeżdżasz do Stanów na międzynarodowy program wymiany studenckiej. Przygotuj się więc na bieganinę i sporo nauki w ostatnich tygodniach przed wyjazdem, ale nie martw się – dasz radę! Skoro mnie udało się wyjechać, a przy tym pozdawać wszystko na obu kierunkach, to Tobie też się uda  😉

Jak wygląda praca na campie? Czy da się wytrzymać z dzieciakami?

Każdy camp jest inny, dlatego ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Ja pracowałam jako pomoc kuchenna. Zaczynałam swoją pracę o 8:00, najpierw przygotowując śniadanie, a potem lunch. W międzyczasie odpalaliśmy zmywak, a później była przerwa na nasze śniadanie (pracownicy jedzą przeważnie po dzieciach). Po przerwie śniadaniowej wracaliśmy na kilka godzin do pracy, przygotowując lunch i kolację, a po lunchowym zmywaku mieliśmy kilka godzin przerwy. Wieczorem, ok. 18:00 wracaliśmy na kuchnię, aby pozmywać po kolacji. Łącznie pracowaliśmy ok. 8-9h dziennie. Do moich zadań należały drobne prace kuchenne, takie jak: krojenie, nakładanie, obieranie, zmywanie, oraz utrzymywanie czystości w kuchni. Nie była to praca ciężka, ale momentami bardzo monotonna. Przykładowo: pół dnia kroiłam pomidory, a drugie pół – ogórki, z przerwami na zmywak. Nieco cięższy był ostatni tydzień campu, kiedy pracowałam w zespole zamykającym kuchnię – musieliśmy dokładnie wszystko wymyć i wysprzątać, a szorowanie zeschniętego tłuszczu z pieców nie należało do prostych i przyjemnych. Mimo to, dzięki wesołemu towarzystwu, nawet cięższą pracę wspominam z uśmiechem na twarzy – w końcu tkwiliśmy w tym wszyscy razem i pomagaliśmy sobie wzajemnie.

Z dziećmi nie miałam specjalnie dużo kontaktu. Gorzej miały osoby pracujące na stołówce, które serwowały posiłki i bez przerwy przebywały wśród dziecięcych wrzasków. Ogólnie, amerykańskie dzieci są strasznie rozpuszczone, dużo bałaganią i nie podniosą po sobie, jak coś im spadnie. Ale do wszystkiego da się przyzwyczaić. Mimo wszystko, większość dzieciaków była miła, grzeczna i zaciekawiona nami – przybyszami z odległej Europy.

Brzmi fajnie, prawda? Pamiętaj jednak, że to tylko moje wrażenia, z mojego campu. Campy są różne, możesz trafić lepiej, ale też i gorzej. Koleżanki, z którymi później wspólnie podróżowaliśmy, nie były zadowolone ze swojego campu, bo pracowały bez przerwy od rana do wieczora, wykonując wszelkie możliwe czynności, od pracy w kuchni, do sprzątania kibli. Dlatego przed zaakceptowaniem oferty pracy warto poczytać sobie opinie o campie, który chce Cię zatrudnić.

Czy na campie jest siłownia lub inne obiekty sportowe?

Jak już wspomniałam – wszystko zależy od campu. Nasz camp był świetnie zaopatrzony w obiekty sportowe – do stałej dyspozycji mieliśmy salę gimnastyczną, otwarte boisko do siatkówki i koszykówki, oraz siłownię. Poza tym, czasami, pod okiem instruktora mogliśmy korzystać z basenu, jeziora, kajaków, czy też parku linowego. Dwa razy w tygodniu organizowane były zajęcia fitness, a co jakiś czas – rywalizacje sportowe. Przed wyjazdem do Stanów bałam się, że ze względu na niezdrową i przetworzoną żywność bardzo tam przytyję. Wręcz przeciwnie! Dzięki temu, że przez większość dni w tygodniu chodziliśmy ćwiczyć (a na dodatek dużo ruszaliśmy się w pracy), moja sylwetka wysmuklała, mięśnie się zarysowały i koniec końców okazało się, że schudłam!

Na ogół campy są zaopatrzone w obiekty sportowe – w końcu dzieciaki muszą mieć jakieś atrakcje. Nic jednak nie obiecuję. Ale pamiętaj, że zawsze na upartego można iść pobiegać – dla chcącego nic trudnego!  😉

Ile się zarabia na campie? Czy za zarobione pieniądze da się podróżować i czy da się przywieźć coś do Polski?

Minimalne wynagrodzenie za podstawowy okres pracy na campie to 1200$ dla campowera i 800$ dla counsellora. Podstawowy okres pracy to 9 tygodni. Za każdy kolejny przepracowany tydzień dostaje się 200$ więcej. Mój camp trwał akurat 10 tygodni, więc jako campower zarobiłam łącznie 1400$. Do tego, niektóre campy dają pracownikom premie. Warto wspomnieć, że od tej kwoty należy odjąć kilkanaście dolarów podatku.

Niestety, ciężko powiedzieć, czy wypłata wystarczy na podróżowanie – wszystko zależy od tego, jak dużo wydajesz pieniędzy, który region Stanów chcesz zwiedzić, jak się poruszasz po Stanach, gdzie sypiasz i jak długo zostajesz. Spotkałam osoby, które oszczędzały na czym tylko się da: jadły suchy chleb i granolę, spały pod namiotem i zwiedzały raczej darmowe atrakcje. Owszem, da się. My co prawda nie szaleliśmy jakoś mega hucznie, ale też nie próżnowaliśmy. Codziennie spaliśmy na wygodnych łóżkach w hotelach/motelach/airbnb (co kosztowało nas po 23-30$/os. za noc), jedliśmy ciepłe posiłki (chociaż przeważnie był to Mak, albo jakiś inny fast food), no i niemalże codziennie na dobry koniec dnia piliśmy sobie jakieś piwko czy dwa. Część kasy poszła na płatne atrakcje, takie jak oglądanie wielorybów, rejs na Alcatraz, czy wejście do Universal Studio. Najlepiej już wcześniej zaplanować sobie, co by się chciało zwiedzić, zrobić kosztorys podróży i w razie potrzeby zawczasu zacząć odkładać pieniądze na podróżowanie.

Czy da się przywieźć coś do Polski? Owszem, ale kosztem podróżowania. Jeśli będziesz podróżował od kilku dni do tygodnia, po najbliższej okolicy, z pewnością przywieziesz coś do domu. Pytanie tylko, czy warto? Czy nie lepiej wydać wszystko i jak najwięcej zobaczyć?

Jak wygląda zwiedzanie po campie? Co najlepiej zwiedzić?

Zwiedzanie to wisienka na torcie całego wyjazdu! Przeważnie jeszcze przed rozpoczęciem pracy ludzie szukają sobie kompanów do podróżowania, wstawiając swój wymarzony plan trasy i kosztorys na forum Camp America. Najbardziej pożądane są grupy 4-5 osobowe, ze względu na większe bezpieczeństwo podróżowania, oraz optymalne rozłożenie kosztów (wynajem samochodu, pole campingowe, namiot, hotel). Część osób po campie dołącza do znajomych z innego campu, ale często też podróżuje się z osobami poznanymi na campie. My podróżowaliśmy w 5 osób, z czego nasza trójka była z tego samego campu, a później, w Las Vegas, dołączyły do nas dwie dziewczyny z innego campu, które poznaliśmy właśnie przez forum Camp America.

Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, co najlepiej zwiedzić. Stany są ogromne, a w każdym regionie jest dużo pięknych i ciekawych rzeczy do zobaczenia. Najtaniej wychodzi Floryda. Drożej – Kalifornia i Zachodnie Wybrzeże. Najdrożej – Hawaje. My mieliśmy to szczęście, że dużo miejsc na Wschodzie zwiedziliśmy podczas dni wolnych na campie, ponieważ nasz camp udostępniał pracownikom vany na dni wolne. Po campie pojechaliśmy na Zachód: od Las Vegas, poprzez kaniony i parki narodowe, a potem z góry na dół całą Kalifornię. Dużo znajomych z naszego campu pozostało na Wschodzie. Zobaczyli m.in. Chicago, Boston, czy też wykupili rejs statkiem po Karaibach. Jedno jest pewne – całych Stanów nie zwiedzisz, bo chociażbyś i miał ze sobą ogromny budżet, to jednak Stany są zbyt rozległe, a dystanse do pokonania spore (my w 2 tygodnie zrobiliśmy ok. 5000km samochodem na samym Zachodnim Wybrzeżu!). Pamiętaj też, że masz ograniczony czas na podróżowanie, a przekroczenie go będzie skutkować problemami dostania wizy w przyszłości. Najlepiej więc obrać sobie jakiś region albo dwa i na nich się skupić.

Jak poruszać się po Stanach Zjednoczonych?

Jak już wspomniałam, odległości w Stanach są ogromne, dlatego najlepiej zebrać grupę 4-5 osobową i wspólnie wynająć samochód. Zarówno koszty wynajmu, jak i paliwa (które w Stanach jest niesamowicie tanie), w przełożeniu na tylu pasażerów wychodzą podobnie jak bilety na transport publiczny. Co więcej, auto daje pełną swobodę działania. Najdroższym międzystanowym środkiem transportu jest pociąg, który co prawda oferuje wiele pięknych widoków, jednak w porównaniu z Megabusami i Greyhoundami (amerykańskie odpowiedniki PolskiegoBusa), wychodzi mega drogo. Przy większych odległościach, np. żeby przemieścić się z jednego wybrzeża na drugie, niezbędny jest lot samolotem.

Jeśli chodzi o transport miejski, to jest on bardzo słabo rozwinięty. Dlaczego? Ponieważ większość Amerykanów porusza się samochodem, dlatego państwo inwestuje raczej w rozbudowę dróg i autostrad, niż w transport publiczny. W dużych aglomeracjach miejskich dosyć prężnie działa rozbudowana sieć metra. Autobusy i tramwaje to raczej rzadkość (przykładowo w Waszyngtonie autobus przyjeżdżał na pobliski przystanek tylko raz na 1,5h!).

Do kiedy można zwiedzać? Czy można wyjechać poza granice Stanów Zjednoczonych?

Każdy uczestnik programu Camp America ubiega się o wizę J-1, pozwalającą na legalną pracę w Stanach, w ramach programu wymiany kulturowej. Wiza ta ważna jest przez cały okres pracy. Dodatkowo, po skończeniu pracy przyznawany jest tzw. grace period, czyli 30 dni, podczas których możesz legalnie poruszać się po Stanach Zjednoczonych. To jest właśnie czas, w którym możesz podróżować.

Jeśli chodzi o przekraczanie granic Stanów, to koniecznie miej przy sobie pozwolenie o pracę (dokument DS) i pilnuj go jak oka w głowie! Bez niego nie będziesz mógł wrócić do Stanów! Podczas ważności wizy J-1, czyli w trakcie trwania campu, można bez problemu opuszczać granice Stanów (przykładowo: my podczas dwóch dni wolnych pojechaliśmy nad Niagarę i przeszliśmy na stronę kanadyjską). Jednak po skończeniu pracy na campie, granicę Stanów Zjednoczonych opuścić mogą tylko uczestnicy programu campower.

Jacy są Amerykanie? Czy lubią Polaków?

Amerykanie to najbardziej przyjaźni i otwarci ludzie, jakich do tej pory spotkałam! Zawsze chętni do pomocy, przy okazji chętnie też porozmawiają z Tobą na wszelkie możliwe tematy. Pamiętam jak bardzo zdziwiona byłam, kiedy okazało się, że dwaj mężczyźni, którzy bez przerwy rozmawiali ze sobą w pociągu na trasie Baltimore-Waszyngton, nigdy wcześniej się nie znali! W Stanach small talk z nieznajomym to coś zupełnie normalnego, a że czasami ten small talk trwa całą drogę, to tylko dowodzi, że z Amerykanami bardzo łatwo jest nawiązać kontakt i prowadzić ciekawe rozmowy. Cecha, która bardzo mi się podoba w Amerykanach, to ich luźne podejście do życia. Szczególnie odczuwalne jest ono na drogach, gdzie nie ma tyle agresji, co w innych krajach, a błędy lub niepoprawne zachowanie na jezdni traktowane jest przez amerykańskich kierowców z bardzo dużą wyrozumiałością.

Czy Amerykanie lubią Polaków? Ja jako Polka spotkałam się z dużym zainteresowaniem i podziwem Amerykanów, że przyjechałam z tak daleka, i że tak dobrze mówię po angielsku. Wbrew pozorom, bardzo dużo Amerykanów wie, gdzie leży Polska, i że nasz kraj nie jest częścią Rosji. Stereotyp tępego Polaka, który obecny był jeszcze w poprzednim wieku, w dzisiejszych czasach jest już raczej nieaktualny. Wynikał on bowiem z tego, że w okresie między- i powojennym, dużo Polaków emigrowało do Stanów bez znajomości języka, co stwarzało im niemały problem w asymilacji z ludnością amerykańską. Jednak z czasem stereotyp ten zaczął zanikać. Warto też nadmienić, że Amerykanie spojrzeli na nas przychylnym okiem po tym, jak Polska zdecydowała się wesprzeć wojnę w Iraku i Afganistanie.

I najważniejsze – czy warto?

Oczywiście, że warto! Wyjazd do Stanów nie tylko pozwolił mi zwiedzić wiele pięknych i ciekawych miejsc widzianych dotychczas tylko z telewizyjnego ekranu, ale dał mi też dużo poczucia pewności. Udowodniłam sobie, że potrafię odnaleźć się w wielkim świecie, że potrafię ciężko pracować i tę ciężką pracę przekuwać w doświadczenie, oraz drogę do spełniania marzeń. W Stanach przeżyłam wiele – bywały chwile euforii, ale też zwątpienie i tęsknota za domem. Przeżyłam wiele wspaniałych przygód, z których część była niebezpieczna, ale wiesz co? To właśnie te chwile wspomina się najlepiej! Wiem, że początkowo może się to wydawać straszne – jechać samemu w nieznane, na drugi koniec świata, ale uwierz mi – wszyscy przez to przechodzą i wszyscy wracają szczęśliwi, głodni kolejnej dawki amerykańskich wrażeń. Dlatego mówię Ci to teraz i powtórzę za każdym razem, kiedy najdzie Cię jakaś wątpliwość – JEDŹ, BO WARTO! Po stokroć WARTO!

Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to nie wahaj się – pisz śmiało w komentarzach! Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć i rozwiać jakiekolwiek wątpliwości. Więcej informacji znajdziesz także na oficjalnej stronie Camp America: www.campamerica.pl

Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o samych Stanach Zjednoczonych, polecam książkę Marka Wałkuskiego, korespondenta Polskiego Radia, który od kilkunastu lat mieszka w Waszyngtonie, pt. Wałkowanie Ameryki: