Podsumowanie miesiąca: PAŹDZIERNIK 2017

Październik to miesiąc zmian. Tak jak liście zmieniają kolor i ostatecznie opadają z gałęzi drzew, tak i ja musiałam przestawić się na polską rzeczywistość. Powróciły dawne problemy i rzeczy, które odwlekałam aż zbyt długo. Dały o sobie znać decyzje, które muszę podjąć w najbliższej przyszłości, a ponieważ dalej nie wiem, co mam zrobić ze swoim życiem, to czuję się trochę pod presją.

Październik był dosyć zabiegany – większość miesiąca spędziłam na pisaniu pracy magisterskiej i zamartwianiu się, czy zdążę na czas. Zgłębiałam zatem problem globalnego kryzysu finansowego, przeżywając jednocześnie kryzys egzystencjalny (serio, przynajmniej z dwa razy na dzień miałam ochotę wyrzucić komputer przez okno i raz na zawsze porzucić tę uczelnię). Niech mój przypadek będzie dla Was ostrzeżeniem – nigdy nie odkładajcie pisania pracy na ostatnią chwilę. Owszem, da się, ale to nie jest warte tych nerwów i nieprzespanych nocy. Na szczęście jestem już na ostatniej prostej – wczoraj złożyłam pracę do dziekanatu i teraz pozostaje tylko czekać na termin obrony.

Mimo wszystko, pomiędzy pisaniem kolejnych rozdziałów pracy, udało mi się spędzić miło czas ze znajomymi, oraz obcować co nieco z kulturą. Jak? Zobaczcie sami!

 

Filmy

Twój Vincent

Ta produkcja wywarła na mnie takie wrażenie, że poświęciłam jej osobny wpis na blogu. Film opowiada historię, która wydarzyła się rok po śmierci Vincenta van Gogha. Młody Armand Roulin, syn listonosza, ma za zadanie dostarczyć list pożegnalny, który przed śmiercią pozostawił malarz. Podczas swojej podróży spotyka wielu ludzi, dzięki którym  stopniowo odkrywa i wgłębia się w życie i śmierć  Vincenta van Gogha. Film jest o tyle wyjątkowy, że w całości został wykonany techniką malarską – 65 tysięcy klatek zostało namalowanych przez ponad 120 malarzy, którzy, imitując styl van Gogha, w przepiękny sposób opowiedzieli zarówno o jego życiu i tajemniczej śmierci, jak i o uczuciach, braku zrozumienia i problemach, z jakimi się borykał. Twój Vincent rozbudził moją artystyczną duszę i spowodował, że poczułam to ukłucie w sercu, którego doznaje się, kiedy ogląda się coś na prawdę zachwycającego. Uczucie to spowodowało, że sięgnęłam po kolejny film o artystach, mianowicie…

 

O północy w Paryżu

Film Woody’ego Allena sprzed 6 lat, opowiadający historię Gila (w tej roli Owen Wilson) – scenografa, którego marzeniem jest wydać własną książkę. Wraz z nim, przenosimy się do zapierającego dech w piersiach Paryża i przechadzamy się czarującymi ulicami miasta. Ale to nie jedyna podróż, w którą wybieramy się wraz z bohaterem. Nocą, wraz z Gilem odbywamy podróże do lat 20., podczas których poznajemy wielu światowej sławy artystów, takich jak Francis Scott Fitzgerald, Ernest Hemingway, Pablo Picasso, czy Salvador Dali. Jeśli chcesz obejrzeć film, który zachwyca nie tylko pięknymi, paryskimi widokami i atmosferą, ale jest też balsamem dla artystycznej duszy, to zdecydowanie polecam O północy w Paryżu!

 

Zaginione miasto Z

Zaginione miasto Z to film, który przedstawia niesamowicie ciekawą historię w nudny i rozwlekły sposób. Czas trwania to niemalże 2,5h i zdecydowanie można było go skrócić. Oparta na faktach fabuła opowiada o życiu Parcy’ego Fawcetta – brytyjskiego wojskowego i podróżnika, który zostaje wysłany do Boliwii, gdzie w samym środku amazońskiej dżungli natrafia na ślady cywilizacji. Od tego momentu, podróżnik stara się dowieść, że w Amazonii istniało miasto (określane jako Z), w którym niegdyś żyła zaawansowana cywilizacja. Film zachwyca pięknymi ujęciami amazońskiej dżungli i z pewnością spodoba się każdemu podróżnikowi, a także temu, kto kiedykolwiek interesował się historią Indian. Warta pochwały jest także świetna gra aktorska Charliego Hunnama i Roberta Pattinsona. Przyznam, że kiedyś uważałam tych aktorów za zwykłych pięknisi, za którymi szaleją małolaty, ale w tym filmie rzeczywiście dają popis swoich umiejętności, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.

 

Spotlight

Na pewno też masz „listę filmów do obejrzenia”, które zawsze chciałeś obejrzeć, ale jakoś nigdy nie miałeś czasu, nastroju, czy też okazji. Jednym z takich filmów do niedawna był dla mnie Spotlight, zdobywca Oscara z 2016 roku. Jednak ostatnie wydarzenia związane z akcją #metoo i jawnym oskarżaniem kluczowych postaci show biznesu o molestowanie seksualne dały mi dużo do myślenia i skłoniły do obejrzenia tej produkcji. Fabuła filmu, również opartego na faktach, opowiada o bostońskiej gazecie Spotlight, która trafia na trop skandalu pedofilskiego w Kościele katolickim. Szokująca jest zarówno skala problemu pedofilii w kościele, jak i fakt, że wplątana w to jest de facto cała sieć społeczno-prawna. Co więcej, na koniec filmu ukazano listę miejsc, w których doszło do tego typu skandali – na tej liście znajduje się także Poznań, jednak Spotlight uświadamia widzom, że do molestowania dzieci dochodzi w wielu miejscach, na całym świecie.

 

Poza tym, na bieżąco oglądam też moje ulubione seriale. Na antenę wrócił kolejny sezon Chirurgów, Lucyfera i The Walking Dead, a niecały tydzień temu Netflix wypuścił cały drugi sezon Stranger Things. Muszę się też przyznać do mojego guilty pleasure. W miniony weekend jakieś wredne przeziębienie chciało zacisnąć na mnie swoje łapska, ale przeleżałam dwa dni w łóżku i poczułam się lepiej. Żeby zabić czas, puściłam sobie nic innego, jak mój nałóg sprzed paru dobrych lat, czyli… Naruto! Animowany świat ninja całkowicie mnie pochłonął i na nowo przywiązałam się do znanych już dobrze bohaterów.

 

Książki

Ze względu na fakt, że przez większość miesiąca pisałam pracę magisterską i zagłębiałam się w publikacjach dotyczących globalnego kryzysu finansowego, nie miałam zbytnio czasu na czytanie książek dla czystej przyjemności. Jednak aby oczyścić umysł, postanowiłam sięgnąć po literaturę młodzieżową, którą czyta się szybko i przyjemnie. Mój wybór padł na Johna Greena (autora bestsellerowej powieści Gwiazd naszych wina) i jedną z jego nowszych książek, którą napisał we współpracy z Davidem Levithanem, mianowicie….

John Green, David Levithan – Will Grayson, Will Grayson

John Green zdecydowanie potrafi pisać o nastolatkach i dla nastolatków – jego styl jest prosty i przyjemny, a postacie wyraźne; treść czyta się szybko, a jednocześnie porusza problemy, przez które przechodzą przedstawiciele powieści young adult. W książce Will Greyson, Will Grayson mamy do czynienia z dwoma bohaterami, z których każdy nazywa się Will Grayson, i którzy tworzeni są przez dwóch różnych pisarzy. Pewnego wieczoru, losy dwóch Willów w tajemniczy sposób się splatają, a my zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń i młodzieńczych problemów. Z pewnością ta, jak i inne książki tego autora (no, może poza Gwiazd naszych wina), są lekkie w odbiorze i dobre do poczytania dla czystego relaksu. Ciekawa jest także forma narracji – jeden z Willów (autorstwa Johna Greena) opowiada swoją historię w tradycyjnej formie, natomiast drugi Will używa tylko małych literek, co pozwala czytelnikowi jasno odróżnić jednego Willa od drugiego.

Aktualnie jestem w połowie debiutanckiej powieści Johna Greena pt. Szukając Alaski, ale doczytam ją już w kolejnym miesiącu.

 

Wydarzenia

W październiku udało mi się odhaczyć kolejną pozycję z mojej listy marzeń – byłam na koncercie Satyricona, zespołu, do którego mam szczególny sentyment, i którego słucham od czasów gimnazjalnych. To niesamowite, że wreszcie, po tylu nieudanych próbach, udało mi się zobaczyć ich na żywo. Zobaczyłam moją platoniczną, młodzieńczą miłość (czyli wokalistę zespołu), a sam występ przekroczył moje najśmielsze oczekiwania. Usłyszałam stare, dobre hity, jak i piosenki z nowych płyt, a cały występ będę przez długi czas bardzo pozytywnie wspominać.

A jak Tobie minął październik? Co oglądałeś, co czytałeś, gdzie byłeś? Koniecznie daj znać w komentarzu! 🙂

  • O północy w Paryżu to cudny film,ten klimat, te kolory..Nigdy nie byłam w Paryżu, ale czytając recenzje ludzi którzy tam byli – to albo nie lubią tego miejsca, albo po prostu mówią prawdę- że obraz w tym filmie jest zbyt przerysowany. ALE to przecież tylko film! Tam przeważnie jest ładnie i idealnie- mi tam to pasuje 🙂 Spotlight też oglądałam, czekałam aż go obejrzę z wypiekami, ale oceniłam tylko 5 ;o i to chyba za Marka Ruffalo 😀 Jak już tak lecę filmowym torem to w październiku Jane Eyre wreszcie obejrzałam z moim ulubionym Fassbenderem do którego się przymierzałam i jeśli nie oglądałaś- polecam – w stylu lat 30tych, także przeuroczy i mimo że melodramat – nie jest taki ostry.

    • Odnośnie „O północy w Paryżu” – czy obraz Paryża jest przerysowany? Hmmm, powiedziałabym raczej, że uwypuklony. Paryż ma w sobie tę magiczną atmosferę, ale w dzisiejszych czasach ginie ona trochę wśród tłumu turystów. Nie da się też ukryć, że takie spacerowanie nocą po paryskich uliczkach w dzisiejszych czasach nie jest już bezpieczne 🙁 Bardzo szkoda. Mimo to, wydaje mi się, że kiedyś to miasto tak właśnie wyglądało – nie bez powodu ciągnęli tam artyści z całego świata! 🙂

      A co Ci się nie podobało w „Spotlight”? Aż tak nie lubisz Marka Ruffalo? 😀

      „Jane Eyre” oglądałam baaaaardzo dawno i właściwie to niedużo z tego filmu pamiętam. Może faktycznie go sobie odświeżę, skoro polecasz 🙂