(Przed)świąteczne cuda dnia codziennego

Wydaje mi się, że w ostatnich latach święta wyszły z mody. Popularne stało się narzekanie na wszystko, na co tylko można narzekać: na przedświąteczne przygotowania, bieganinę za prezentami, wszechobecną komerchę; weganie znowu będą wrzucać pełne oburzenia posty na Facebooku (bo karpie cierpią), a na dodatek trzeba będzie (sic!) spotkać się z rodziną, odpowiadać na wścibskie pytania i wysłuchiwać znanych już na pamięć i nieśmiesznych żarcików, opowiadanych po raz kolejny przez wujka. Nie wspominając już o tym, że w telewizji znowu puszczą Kevina. Narzekaniom nie ma końca, takie okropne są te święta.

Może staliśmy się zbyt dorośli (kiedyś przecież święta były ogromną frajdą, której wyczekiwało się z niecierpliwością!), a może to nadmiar bodźców zewnętrznych sprawił, że nie dostrzegamy tych maleńkich cudów dnia codziennego, które szczególnie często przytrafiają nam się w okresie świąt. Co to za cuda? Zobaczcie sami!

 

Pieczenie i lukrowanie pierniczków

Zapach przyprawy korzennej. Przygotowywanie foremek, które dotychczas schowane były gdzieś na dnie szafy. Wykrawanie kształtów i przyglądanie się, jak nabierają barw i rosną w piekarniku. Lepienie wymyślnych wężyków z resztek ciasta. I wreszcie nadchodzi ten z dawna wyczekiwany moment, kiedy można puścić wodze fantazji i popisać się kreatywnością – moment dekorowania upieczonych pierniczków! Należy podjąć decyzję i posegregować pierniczki kolorami. Osobno odkładamy te, które zostaną oblane polewą czekoladową, a osobno te, które polukrujemy na biało i czerwono. W miseczkach już czekają różnokolorowe posypki, bakalie, wiórki kokosowe i czekoladowe serduszka; dzięki nim, każdy pierniczek będzie miał swoje pięć minut, poświęconych tylko i wyłącznie jemu, aby wystroić go jak najpiękniej! Jest przy tym ogrom zabawy i śmiechu, a ostatecznie efekt jest niesamowity (no dobra, czasem coś zmaścimy – wtedy śmiechu jest jeszcze więcej!). Pierniczki nie tylko smakują, ale i wyglądają przepysznie, chociaż muszę zdradzić, że o wiele bardziej lubię je dekorować, niż jeść.

Zdecydowanie nie ma nic lepszego, niż wypiekanie i dekorowanie pierniczków z najlepszą mamą na świecie, słuchając klasycznych, jazzowych utworów Louisa Armstronga w tle. Już nie mogę się doczekać następnego roku!

 

Kupowanie prezentów

Za dziecka uwielbiałam dostawać prezenty (jak chyba każdy z nas), ale im jestem starsza, tym bardziej lubię prezenty kupować. W kupowaniu prezentów wspaniałe jest to, że przez pewien czas poświęcasz swoje myśli tylko i wyłącznie jednej, konkretnej osobie, nikomu innemu. Zastanawiasz się, co ta osoba chciałaby dostać, co by ją uszczęśliwiło, co by się przydało. Szukasz i myślisz, ale najważniejsze jest to, że Twoje myśli wciąż obracają się wokół tej osoby i chęci sprawienia jej przyjemności. Jeśli to nie jest miłe, to nie wiem, co jest.

 

Ubieranie choinki

Ubieranie choinki to moja druga (zaraz po pieczeniu i lukrowaniu pierniczków) ulubiona chwila przedświąteczna. Uwielbiam ten moment, kiedy stawiając gołą choinkę, owijam ją lampkami i otulam szalikiem anielskich włosów (też tak to nazywacie?). Wyjmuję bombki, witając się z nimi jak ze starymi przyjaciółmi, i pieczołowicie wieszam je na poszczególnych gałązkach – każda bombka ma przecież swoje miejsce, na którym będzie się najlepiej prezentować! Nie ważne jaka choinka – duża, czy mała, żywa, czy sztuczna – wszystkie wyglądają ślicznie, ozdobione w różnokolorowe bombki i światełka, które przyjemnie rozświetlą długie, grudniowe wieczory.

 

Świąteczne oświetlenie miast

W okresie świątecznym jest po prostu ładnie – ulice rozświetlone są świątecznymi ozdobami i lampkami, na placach pojawiają się ogromne, kolorowe choinki, a na rynkach wielu miast stawiane są śliczne szopki bożonarodzeniowe. Otwierają się specjalne budki, a nawet jarmarki świąteczne, serwujące cały przekrój asortymentu: od łakoci i pysznych pierniczków, po ciepłe, rozgrzewające grzańce, liczne gatunki mięs, kiełbas i serów, oraz piękne rękodzieło. Ludzie, wabieni tą świąteczną atmosferą i światełkami, z uśmiechami na buziach spacerują od budki do budki, robiąc zakupy. Miasta rzadko kiedy wyglądają piękniej, niż w okresie świątecznym, a spacerowanie nimi jest wtedy czystą przyjemnością.

 

Życzenia od nieznajomych

W świętach lubię to, że ludzie są dla siebie bardziej mili, niż zazwyczaj. Przykładowo fakt, że nieznajoma pani ekspedientka ze sklepu, w którym robisz zakupy świąteczne, z uśmiechem na twarzy życzy Ci wesołych świąt (chociaż wcale nie musi). A co najlepsze, jest to samonapędzająca się machina – po usłyszeniu takich pozdrowień, robi się tak miło, że samemu również chce się życzyć obcym ludziom wesołych świąt. Zdecydowanie jest to jeden z małych, bożonarodzeniowych cudów!

 

Koniec końców, dla mnie święta to nadal mnóstwo frajdy. Przygotowania, szukanie prezentów i czas spędzony z rodziną wcale nie muszą być takie okropne, jeśli tylko przestaniesz narzekać i spojrzysz na nie z nieco innej perspektywy – nie jak na przykry obowiązek, a jak na szansę i możliwość – coś magicznego, co zdarza się tylko raz do roku.

Mam nadzieję, że uda Wam się zwolnić, a nawet zatrzymać na chwilę i zapomnieć o tym, że trzeba gdzieś gnać i coś robić – po to, żebyście mogli docenić i chłonąć wszystkimi zmysłami te małe, magiczne momenty, które Wam także się przytrafiają, ale których w całym tym pędzie może nie zauważacie. Tego z całego serca Wam życzę.

Wesołych świąt!

 

  • oo, czy my aby nie mamy tego samego zestawu metalowych foremek ? 😀 Poznaję bałwanka, aniołka i but Mikołaja 🙂 U mnie w domu nigdy nie było tradycji robienia pierników ale w tym roku zbuntowałam się że nie chce być inna i zobaczyć jak to jest je robić, dekorować i..jest bosko! Widzę książkę Wałkowanie Ameryki, również ją posiadam, ale bardziej podoba mi się Ameryka po kawałku i Mój Nowy York (btw. tej drugiej książki to powinni stworzyć całą serię o różnych największych miastach bo zdjęcia w książce są piękne). Również życzę Wesołych, zdrowych Świąt i moc prezentów, bo ja też im starsza tym bardziej lubię dawać, ale wiadomka – dostać też każdy lubi 😉

    • Niedawno zakupiony zestaw foremek z Flying Tiger, czyżby ten sam, co u Ciebie? 😀
      Dziękuję, również życzę wesołych i spokojnych świąt! 🙂