Prawdziwie ZABÓJCZY „Suicide Squad”

Filmy o superbohaterach przeżywają obecnie apogeum popularności. Sama jestem ich fanką i na Suicide Squad, czyli film o super-złoczyńcach inspirowanych komiksami DC, czekałam bardzo długo. Zwiastuny, którymi raczyli nas producenci podsycały moją ciekawość do tego stopnia, że w dniu premiery przebierałam nogami ze zniecierpliwienia. Mojego entuzjazmu nie przyćmiły nawet negatywne opinie krytyków, mieszające film z błotem. Bo widzicie, kinomanów można podzielić na dwie kategorie: krytyków filmowych i normalnych ludzi.

Od razu zaznaczę, że nie mam żadnej wiedzy filmowej, a filmy oceniam tylko i wyłącznie na podstawie własnych upodobań, więc jeśli szukasz rzetelnej analizy walorów kinematograficznych, to odsyłam do recenzji napisanych przez uznanych krytyków filmowych. Jeśli jednak jesteś zwykłym kinomaniakiem nastawionym na wrażenia, i jednocześnie wielbicielem filmów o superbohaterach, ta recenzja jest dla Ciebie. Chciałam też od razu zaznaczyć, że (niestety) nie czytałam żadnych komiksów DC, ani Marvela i moja ocena nie uwzględnia tego, jak bardzo film odbiega od wersji komiksowej.

O czym jest Suicide Squad?

W dużym skrócie: pracująca dla rządu, bezwzględna Amanda Waller powołuje grupę najbardziej niebezpiecznych seryjnych morderców, złoczyńców i psychopatów do tajnej misji, w której na szali zostaje położone ich własne życie. Super-złoczyńcy wspólnie muszą stawić czoła antycznym bóstwom, zamierzającym zgładzić ludzkość, oraz ich armii bezmózgich metaludzi.

Mocne strony

Duża część osób, które oglądały już Suicide Squad zapewne zgodzi się ze mną, że największą zaletą tego filmu są główni bohaterowie, których najzwyczajniej nie da się nie lubić, oraz odgrywający ich role aktorzy. Will Smith zagrał co prawda dosyć typowo jak na siebie, co nie znaczy, że zagrał słabo. Odgrywany przez niego Deadshot to płatny zabójca, który nigdy nie chybia; jest zarówno twardzielem, śmieszkiem, kumplem do piwa, jak i kochającym ojcem, któremu współczujemy. Dużo emocji wzbudza też tragiczna postać Diablo, pokrytego tatuażami władcy płomieni, w którego wcielił się Jay Hernandez. Ale zostawmy Willa Smitha i Jaya Hernandeza, ponieważ największą gwiazdą tego filmu jest Margot Robbie, odgrywająca rolę Harley Quinn – pięknej, zmysłowej, szalonej, nieprzewidywalnej, zabójczo zakochanej dziewczyny Jokera z chorym poczuciem humoru. Robbie idealnie oddała rolę słodkiej psycho girl, podbijając serca widzów (w tym moje <3). Skoro już jesteśmy przy Harley i Jokerze to muszę wyznać, że uwielbiam tę szaloną parę i mocno im kibicuję, licząc skrycie na osobny film! Boomerang, czyli złodziej zdolny zrobić wszystko dla pieniędzy, w którego wcielił się Jai Courtney, zapewnił nam sporą dawkę humoru. Charakteryzacja i wizualność postaci to kolejny duży atut tego filmu, czego potwierdzeniem jest makijaż Killer Croca, pół-człowieka, pół-krokodyla (w tej roli Adewale Akinnuoye-Agbaje), którego ucharakteryzowanie trwało aż 5h! Na szczególną uwagę zasługuje także Enchantress, co prawda grana przez sztywną Carę Delevigne , za to fenomenalnie ucharakteryzowana. Poza tym, Suicide Squad jest po prostu wizualnie ładny, najzwyczajniej cieszy oko i ogląda się go z dużą przyjemnością. Całą tę wizualność idealnie dopełniają efekty specjalne i świetnie dobrana ścieżka dźwiękowa. Duży plus daję także za samo zaprezentowanie postaci i ich krótkich biogramów na początku filmu, co jest niezwykle pomocne dla widzów, którzy wcześniej nie mieli styczności z bohaterami Suicide Squad.

Znalezione obrazy dla zapytania suicide squad movie

Słabe strony

Przede wszystkim, polscy dystrybutorzy chyba nigdy nie nauczą się, że niektóre tytuły lepiej zostawić w spokoju, niż na siłę przypisywać im polskie odpowiedniki. Powiedzmy sobie szczerze, Legion Samobójców brzmi kiczowato i o wiele lepiej byłoby zostawić oryginalną nazwę.

Przejdźmy jednak do sedna. Wielu krytyków zarzuca Suicide Squad fatalny montaż, jednak ja nie miałam wrażenia, jakoby film był chaotyczny. Jak dla mnie dynamika akcji była w sam raz, trzymała w napięciu, mimo mega przewidywalnej fabuły. Tutaj Suicide Squad także spotkał się z krytyką, ale powiedzmy sobie szczerze: wszystkie filmy o superbohaterach (bądź, w tym wypadku, o super-złoczyńcach) mają taką samą fabułę. Zapoznanie się z bohaterami, przedstawienie czarnego charakteru, wreszcie potyczka, w której początkowo bohaterowie przegrywają, ale ostatecznie wszystko kończy się dobrze. Nie przychodzi mi do głowy żaden film o superbohaterach, który odbiegałby od tego schematu, więc nie wiem, o co tyle szumu – filmy o superbohaterach po prostu tak działają. To, co zmieniłabym w Suicide Squad to klimat, który był za mało mroczny i za mało psycho. Z pewnością duże znaczenie miała tu granica wiekowa (tylko 13 lat), co spowodowało, że film pozbawiony jest mocnych scen, a w efekcie główni bohaterowie (będący przecież seryjnymi mordercami i złoczyńcami) są trochę nazbyt grzeczni. Bardzo szkoda, bo podniesienie granicy wiekowej, wycięcie scen z kiepskimi żartami i zastąpienie ich mocniejszymi scenami akcji sprawiłoby, że bohaterowie byliby bardziej wiarygodni. No i w końcu wisienka na torcie, czyli Joker, odgrywany przez Jareda Leto. Heath Ledger z pewnością wysoko postawił poprzeczkę przyszłym odtwórcom roli Jokera i uważam, że porównywanie Jokera w wykonaniu Ledgera i Leto jest trochę nie na miejscu – w końcu Mroczny Rycerz i Suicide Squad to dwa całkiem różne filmy, o całkiem innym klimacie. Nie wspominając o tym, że w Suicide Squad Joker występuje raczej jako postać epizodyczna (a szkoda, bo te 8 minut czasu ekranowego raczej nie pozwoliło Jaredowi Leto na wykazanie się i przekonanie do siebie widzów). Inna sprawa, że Leto jako Joker jest dla mnie trochę zbyt… ładny. Joker powinien być zniszczony, obszarpany, z pooraną twarzą. W Suicide Squad ma schludne ubranie, bladą, ale perfekcyjnie gładką twarz, zielone, jednak idealnie zaczesane włosy, i wcale nie wygląda na zniszczonego. Mam nadzieję, że w przyszłych produkcjach (bo ponoć takowe będą), Jared Leto dostanie więcej czasu ekranowego, i że uda mu się przekonać do siebie widzów.

Od premiery Suicide Squad minęło zaledwie kilka dni, a film już wzbudza kontrowersje i zbiera skrajne opinie widowni. Mnie, pomimo wypisanych wyżej minusów, film bardzo się podobał. Oglądało się go przyjemnie, wizualnie jak najbardziej mi odpowiadał. Humor Harley Quinn bawił, a akcja trzymała w napięciu. Szkoda, że klimat filmu nie jest bardziej mroczny i szalony, ale czego więcej się spodziewać po produkcji PG-13? Mimo wszystko, ja bawiłam się dobrze, więc jeśli tak jak ja lubisz filmy o superbohaterach, nie spodziewasz się skomplikowanej fabuły ani dialogów i nastawiasz się raczej na dobrą zabawę to Suicide Squad Ci się spodoba.

Ostatecznie Suicide Squad otrzymuje ode mnie 7/10 loczków:

PS: Czy tylko mnie Ben Affleck totalnie nie pasuje na Batmana?